W sobotę rano w Gdańsku miało miejsce zatrzymanie pięciu osób podejrzanych o wandalizm w okolicach Bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej, która jest wpisana na listę zabytków. To historyczne miejsce stało się celem niecodziennego zdarzenia, które przyciągnęło uwagę mieszkańców i mediów.

Wyjątkowa czujność policji

Około 9:30, podczas rutynowego patrolu w pobliżu stoczni, gdańscy funkcjonariusze zauważyli grupę zachowującą się w nietypowy sposób przy zabytkowej bramie. Ich podejrzenia wzrosły, gdy dwie osoby z grupy nagle wyciągnęły gaśnice i rozpyliły pomarańczowy proszek na fasadzie bramy. Takie działanie doprowadziło do znacznego uszkodzenia zabytkowej struktury.

Szybka reakcja i konsekwencje

Policja, działając błyskawicznie, zdołała zatrzymać wszystkich pięciu podejrzanych na miejscu. Dowody czynu zostały zabezpieczone, a obecnie trwają działania mające na celu ustalenie motywów incydentu. Przesłuchania zatrzymanych, zaplanowane na niedzielę, będą kluczowe dla dalszego biegu sprawy, która może zakończyć się przedstawieniem zarzutów.

Możliwe skutki prawne

Niszczenie zabytków to poważne przestępstwo, zagrożone karą do ośmiu lat więzienia. Incydent zyskał dodatkowy rozgłos, gdyż grupa Ostatnie Pokolenie w mediach społecznościowych przyznała się do odpowiedzialności za ten czyn. Jeden z aktywistów podkreślił, że akcja była zaplanowana i miała na celu zwrócenie uwagi na historyczne znaczenie miejsca.

Symboliczne tło wydarzeń

Jeden z uczestników zdarzenia, który uszkodził tablicę postulatów „Solidarności”, mówił o znaczeniu tego gestu, przypominając o początkach walki o wolność w Stoczni Gdańskiej. Celem było przypomnienie o wartościach, które zostały kiedyś wywalczone, a które mogą być obecnie zagrożone. Grupa Ostatnie Pokolenie zapowiedziała również planowaną na 26 września okupację Sejmu.